czwartek, 29 maja 2014

Wiktor Karpiński



Wiktorek Karpiński ma 3,5 roczku. Od czerwca 2011 r. walczy z NEUROBLASTOMĄ IV ST!!!  Pod koniec lipca 2012 r. została potwierdzona wznowa!!!
Badania kontrolne zamieniły się w poszukiwanie kolejnej wznowy... :(  Aby zmniejszyć ryzyko nawrotu choroby Wiktorek ma szansę wyjechać za granicę na Terapię przeciwciałami Anty GD2. Koszt terapii to 30-150tys EUR. Brakuje 99% tej sumy...Bezpieczny czas na wyjazd to tylko do końca lipca 2014 roku. Mamy 2 miesiące na uzbieranie pieniążków...

Jak pomóc?
FUNDACJA POMOCY DZIECIOM Z CHOROBAMI NOWOTWOROWYMI W POZNANIU
UL. ENGESTROMA 22/6
60-571 POZNAŃ
PKO S.A. IV Oddział Poznań 72124032201111000035286598
dopiskiem WIKTOR KARPIŃSKI


czwartek, 15 maja 2014

Alicja Wiśniewska [*]



Wczoraj odeszła wieczorem odeszła Alunia Wiśniewska :(

"Gdy odchodzi dorosły przystajemy i zastanawiamy się kim był, co dobrego zrobił... Gdy odchodzi dziecko przystajemy i nie wiemy co powiedzieć, bo dyskutować o dobroci dziecka jest tak samo bezsensowne jak dyskutować o dobroci Anioła..."




sobota, 10 maja 2014

Julka Piskorska



Każdy rodzic czeka na pierwszy krok swego dziecka. Jest to moment, w którym rodzice oddają dziecko ze swoich bezpiecznych ramion światu, który jest pod jego nogami. I mają nadzieję, że ten świat nigdy nie skrzywdzi tych małych stópek. 10-miesięczna Julcia jeszcze nie dotknęła stopami ziemi, ponieważ urodziła się bez kości strzałkowych.

- Poród przebiegał bardzo sprawnie i szybko. - mówi mama Julki. - Gdy córeczka pojawiła się na świecie, zobaczyłam, że u nóżki ma tylko 3 paluszki. Szybko okazało się, że w drugiej nóżce jest podobnie. „Ale dlaczego?! – zadawałam sobie pytanie – przecież na USG było wszystko w porządku.” Nie wiedziałam, co to może oznaczać. Lekarze też nie wiedzieli, jedyne, co mówili, to że z nóżkami jest "coś nie tak". I obiecali zwołać wszystkich specjalistów ze szpitala, żeby się naradzili. W głowie miałam tylko jedną myśl: „Żeby moja Juleczka w przyszłości chodziła.”

Brakuje kości strzałkowych, piętowych, skokowych i śródstopia. Stópki są źle ustawione i posiadają tylko po trzy paluszki (u jednej dwa paluszki są zrośnięte). Ponadto kości piszczelowe są wygięte. Już na dzień dzisiejszy obie nóżki są sporo krótsze niż u zdrowych dzieci. Zalecenia? Amputacja obu nóżek i życie na protezach do końca życia. Czy nie ma żadnej szansy, żeby uratować nóżki Julci? - pytaliśmy. Czy obcięcie nóżek to jedyne rozwiązanie? Kolejni lekarze potwierdzali.

Obciąć nóżki można zawsze, skazując dziecko na kalectwo. Ale nie odrosną, gdy medycyna znajdzie sposób leczenia tej wady. Od rodziców innych dzieci dowiedzieliśmy się, że sposób już jest - napisaliśmy do dr Paleya. Dzieci leczone w jego klinice stają na nogi, chodzą, a nawet biegają. Nie muszą nosić protez, nie są skazane na niepełnosprawność. Po dwóch dniach otrzymaliśmy odpowiedź od dr Paleya. Napisał: "Najlepsza dla Julii będzie obustronna procedura superancle, połączona z wydłużeniem w celu wyrównania długości nóg i przywrócenia proporcji kończyn dolych (oba piszczele są w tej chwili za krótkie). Operację należy przeprowadzić między 18 a 24 miesiącem życia.” W Instytucie Wydłużania Kończyn Paley’a powodzenie operacji jest większe niż 99%. Ani w Polsce, ani w Europie nie ma nikogo, kto by posiadał takie doświadczenie w leczeniu tego typu wad. Najtrudniejszą barierą do pokonania jest koszt leczenia w USA. W przypadku obu nóżek wynosi ponad 300 000 dolarów, czyli 1 milion złotych. Jest to jednak cena za uratowanie nóżek Julii przed amputacją. To tak, jak byśmy stali w kolejce po kalectwo córeczki, czekając aż położą jej nóżki pod nóż, a ktoś by krzyknął: za 1 milion złotych możecie mieć zdrowe dziecko. Kto na naszym miejscu pozwoliłby amputować nóżki? Póki jest nadzieja, my też nie.

Kwota do zebrania jest duża. Być może ziarnko do ziarnka uzbieralibyśmy za jakiś czas. Ale czasu nie mamy, szansa nie jest dana raz na zawsze. Jeśli do drugiego roku życia Julki nie uzbieramy potrzebnej kwoty, to możemy zostać z niczym. Wtedy zostaje tylko amputacja. Nie możemy się z tym pogodzić.

Tylko pomoc wielu ludzi ocali małą Julkę przed amputacją. Rodzina dziewczynki musiałaby nic nie jeść przez co najmniej 40 lat, żeby móc opłacić leczenie u dr Paleya. To niewykonalne. A są dzieci, takie jak Julka, którym się udało, które już chodzą, biegają. Dlaczego ta malutka miałaby nie otrzymać takiej szansy?



Jak pomóc? 
Przekazując darowiznę na konto:
Fundacja Dzieciom " Zdążyć z Pomocą"
ul. Łomiańska 501-685 Warszawa
Bank BPH S.A. 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
z dopiskiem 22349 Piskorska Julia- darowizna na pomoc i ochronę zdrowia



środa, 7 maja 2014

Nikolka Siedlecka



Nikolka ma 4 latka. W marcu u dziewczynki wykryto złośliwy guz mózgu - medulloblastoma IV stopnia.
14 marca przeszła operacje usunięcia guza niestety lekarzom nie udało się usunąć go w całości. Po operacji wykonano rezonans magnetyczny po którym stwierdzono przerzuty na bocznych ścianach. Nikolka obecnie jest po dwóch cyklach chemioterapii a przed nią jeszcze kilka ciężkich cykli i radioterapia. Koszty związane z leczeniem przekraczają możliwości finansowe rodziny.



Jak pomóc?
Przekazując darowiznę na konto fundacji:
Fundacja ,,Nasze Dzieci"
76 1240 1109 1111 0010 1163 7630
Tytułem: "Dla Nikoli Siedleckiej"




niedziela, 4 maja 2014

Zuzia Sielicka - NEUROBLASTOMA IV ST.


Zuzia w listopadzie 2013 roku skończyła 2 latka. 
W październiku 2013 zdiagnozowano u niej nowotwór złośliwy neuroblastoma - nerwiak zarodkowy współczulny IV stopnia zaawansowania klinicznego bardzo wysokiego ryzyka z rokowaniem bardzo poważnym. Od 4 listopada 2013 Zuzia leczy się w szpitalu Klinicznym im. Karola Jonschera w Poznaniu. 

Ma 2 guzy, jeden umiejscowiony w jamie brzusznej przy kręgosłupie, na zwojach nerwowych, guz otacza aortę brzuszna, pień trzewny i tętnicę krezkowa dolna, żyłę główną dolna, uciska i modeluje trzon trzuski. Drugi guz- przerzut w klatce piersiowej na węzłach chłonnych miedzy płucami 22x15x32mm. Był także trzeci guz na bioderku, po usunięciu i badaniu histopatologicznym Zuzi została postawiona diagnoza.

Zuzia przeszła cykl COJEC, który nie zmniejszyl guzow, obecnie jest na najsilniejszej juz na jej chorobe TVD. Za ok 2 tyg Zuzie czeka TK, guzy muszą sie zmniejszyc, aby operacja we Wroclawiu byla radykalna. Jesli guzy sie nie zmniejsza czekaja ja jeszcze najwyzej 2 cykle wykanczajacej chemioterapii. Zuzie czeka jeszcze bardzo dluga droga, operacja, mega chemia, autoprzeszczep szpiku, radioterapia, chemia podtrzymujaca... i leczenie anty GD2, którego koszt to ok 150 tys. Euro

Jak pomóc?
Przekazując darowiznę na konto:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
Bank BPH S.A.15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Tytułem: 22664 - Sielicka Zuzanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia



sobota, 3 maja 2014

Miłoszek [*]

1 maja o godz. 4.30 odszedł Miłosz. Chłopczyk walczył ze złośliwym guzem mózgu. 



Miłosz Kwaśny
4.04.2011 - 1.05.2014

Śpij spokojnie Aniołku [*]

środa, 23 kwietnia 2014

Siatkówczak - Retinoblastoma



Czym jest RETINOBLASTOMA?
Siatkówczak (retinoblastoma) jest to nowotwór złośliwy rozwijający się z pierwotnych komórek siatkówki. Dotyczy głównie młodszych dzieci i po nerwiaku zarodkowym (neuroblastoma) jest najczęstszym nowotworem rozpoznawanym u dzieci do 3 m.ż.
Współczesne metody leczenia pozwalają w ponad 90% przypadków uratować życie chorego dziecka i często zachować przynajmniej w jednym oku użyteczny stopień widzenia. Siatkówczak występuje w dwóch postaciach: dziedzicznej (uwarunkowanej genetycznie) oraz niedziedzicznej (spowodowanej mutacją, która nie jest dziedziczona).
Częstość schorzenia szacuje się na 1:15 000–20 000 żywych urodzeń. W 60% przypadków guz jest jednostronny, a średnia wieku rozpoznania wynosi 2 lata. 15% tych guzów jest wrodzonych. Retinoblastoma jest obustronny w około 40% przypadków, a średni wiek rozpoznania wynosi wtedy 1 rok.



OBJAWY
Najważniejszymi wczesnymi obawami guza siatkówki są leukokoria (biały refleks źreniczny) i zez. Leukokoria z początku jest niestała, widoczna nie pod każdym kątem i zależna od warunków oświetlenia podczas badania. Niekiedy objaw widoczny jest na zdjęciach z lampą błyskową (wygląda inaczej niż zwykły efekt czerwonych oczu). Inne spotykane w siatkówczaku objawy to rubeoza tęczówki, wysięk ropny w przedniej komorze oka albo wylew krwi do przedniej komory oka, woloocze, zapalenie tkanki łącznej oczodołu i wytrzeszcz. Niekiedy siatkówczak jest długo bezobjawowy.

Siatkówczak nie może być rozpoznany przez rodziców dziecka. Właściwą diagnozę może postawić tylko lekarz okulista po wykonaniu badań diagnostycznych. W przypadku podejrzenia siatkówczaka (choroba w rodzinie, występowanie objawu białej źrenicy lub zeza) u dziecka należy jak najszybciej zgłosić się do ośrodka specjalizującego się w jego leczeniu. Należy pamiętać, że zez u małego dziecka zawsze jest objawem choroby oka, a jego przyczyną mogą być poważne choroby soczewki, siatkówki lub nerwu wzrokowego.



LECZENIE
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu jedyną skuteczną metodą leczenia siatkówczaka było usunięcie gałki ocznej. Wprowadzona w latach trzydziestych radioterapia, a następnie szerokie zastosowanie w ciągu ostatnich lat chemioterapii były krokami milowymi w leczeniu choroby, diametralnie zmieniając rokowanie. 
Współczesne metody leczenia nie tylko umożliwiają zachowanie gałki ocznej, ale często i dobrego widzenia. Obecnie nie ma ogólnie stosowanej metody leczenia siatkówczaka. Różne ośrodki mają wypracowane własne schematy lecznicze, w których preferowane są różne metody. Mimo to ogólne zasady leczenia są podobne. 
Obecnie stosuje się dwie metody leczenia siatkówczaka: ogólne i miejscowe. 
Do metod ogólnych zalicza się chemioterapię, czyli dożylne stosowanie silnych środków przeciwnowotworowych. 
Wśród metod miejscowych należy wymienić: krioterapię, laserową termoterapię (termochemoterapię), fotokoagulację laserową, radioterapię miejscową (płytki zawierające izotopy promieniotwórcze naszywane na twardówkę tzw. brachyterapię) i ogólną (naświetlanie oka z pól zewnętrznych za pomocą akceleratora liniowego umieszczonego obok głowy pacjenta), miejscową chemioterapią oraz usunięcie gałki (enukleację).

W większości przypadków leczenie zaczyna się od chemioterapii. Po zmniejszeniu się masy nowotworu pod wpływem leków przeciwnowotworowych konieczne jest następnie zastosowanie, w zależności od potrzeb, różnych metod leczenia miejscowego, aby zniszczyć pozostałe po chemioterapii ogniska nowotworowe. Jedynym wyjątkiem, kiedy leczenie zaczyna się od metod miejscowych, są jednooczne, pojedyncze, małe guzy położone na obwodzie siatkówki.

Gdy wyczerpią się możliwości leczenie w Polsce konieczne jest usunięcie oczka. Ratunkiem jest leczenie w Moorfields Eye Hospital w Londynie za pomocą melphalanu. Każda dawka leku jest wprowadzana przez tętnicę udową bezpośrednio do oczka. Po 4 tygodniach jest badanie, jak guz zareagował na chemię. I kolejna dawka. Leczenie melphalanem daje 80% szans na zniszczenie guza i zachowanie oczka. Trzy dawki melphalanu to koszt 300 000 zł. Niestety, ani leczenie, ani konsultacje nie są refundowane przez NFZ.










piątek, 18 kwietnia 2014

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!


Zdrowych, spokojnych świąt Wielkanocnych,
pełnych nadziei oraz miłości,
Pogodnego nastroju,oraz najwspanialszych rodzinnych spotkań,
wśród rodziny i najbliższych przyjaciół 
życzy Karolina :)


A na zdjęciach moje kochane świąteczne księżniczki ZOSIA i OLIWKA.




niedziela, 13 kwietnia 2014

Radek Pliszka


Radek przyszedł na świat 16 czerwca 2013 r. dokładnie 11 lat po tym jak jego rodzice zostali parą. W listopadzie po wizycie u okulisty (prywatnej, gdyż żaden inny okulista nie chciał zbadać 4-miesięcznego dziecka) rodzice usłyszeli straszną diagnozę - retinoblastoma - nowotwór złośliwy oka
Obecnie Radek i jego rodzice zbierają na konsultacje w Londynie, koszt jednej takiej konsultacji to ok. 15 tyś złoty (łącznie z przelotami, zakwaterowaniem itd.). Konsultacje taki powinny odbywać się systematycznie. Jeśli w oczku Radka pojawi się wznowa, oczko ratowane będzie poprzez podanie Melfalanu w Anglii. Koszt jednego cyklu chemii to ok. 100 tyś złoty, najczęściej potrzebne są trzy cykle.


Jak pomóc?
Przekazując darowiznę na konto fundacji:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
Bank BPH S.A. 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Tytułem: 22978 - Pliszka Radosław - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia 

Przekazując 1% podatku:
KRS 0000037904
Cel szczegółowy 1%”: 22978 Pliszka Radosław



Więcej o Radku i jego chorobie możecie przeczytać tutaj:





czwartek, 10 kwietnia 2014

Kubuś Grzelczak

Przedstawiam Wam Kubusia :) ten prawie 6 letni chłopczyk przeszedł w swoim życiu naprawdę wiele. Teraz jego najgroźniejszym przeciwnikiem jest nieoperacyjny guz pnia mózgu!



Historia Kubusia:

Kubuś urodził się jako wcześniak w 34 tygodniu ciąży, bardzo spieszyło mu się z przyjściem na świat, żadne starania lekarzy z zatrzymaniem porodu nie przyniosły skutków... Tuż po narodzinach pojawiły się pierwsze problemy, były nimi zaburzenia oddychania... ale to nie wszystko:( Na oddziale intensywnej terapii noworodka spędziliśmy trzy miesiące. Był bardzo słaby, bezdechy zdarzały się nawet 20 razy na dobę. Jakub przeszedł poważną operacje na jelita(zły zwrot jelit) z powodu niedotlenienia mózgu doszło do krwawienia trzeciego stopnia, stan był bardzo ciężki... Zdiagnozowano wadę serduszka -ASD. Gdy pojawiało się światełko w tunelu a stan się polepszał nasz synek zachorował na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych oraz sepsę lekarze powiedzieli ze życie naszego synka znów jest zagrożone. Przeżyliśmy załamanie, każda godzina spędzona przy inkubatorze była wiecznością. Następnym niepokojącym objawem, były drgawki.... Nasz silny mały mężczyzna wyszedł z tego horroru. Po trzech miesiącach pobytu na intensywnej terapii trafiliśmy do innego szpitala na oddział neurologiczny w celu określenia przyczyn drgawek i rozpoczęcia leczenia lekami przeciwpadaczkowymi, tego oddziału nie zapomne NIGDY!!! Lekarz prowadzący powiadomił nas ze najprawdopodobniej nasze dziecko będzie rośliną bo na to właśnie wskazują liczne uszkodzenia mózgu. Na szczęście lekarz bardzo, ale to bardzo się pomylił:) jak tylko wróciliśmy po ciężkich mękach do domku zaczęliśmy intensywna rehabilitację, Kubuś borykał się z wzmożonym napięciem mięśniowym,a to częste gdy dziecko tak długi okres czasu spędza w inkubatorze, natomiast szybko nadgonił rówieśników, rozwój przebiegał prawidłowo, Kuba był pod opieką neurologa kardiologa , okulisty oraz lekarzy rehabilitantów.
Styczeń 2011r cały dzień spokojny i radosny nic nie wskazywało na to ze wydarzy się cos złego, synek położył się spać ,obudziło nas cos niepokojącego, to był napad padaczkowy, oczka szeroko otwarte, drgawki ,ślinotok, i wielki strach i bezsilność... Karetka zostaliśmy przewiezieni do szpitala ,w trakcie zostały podane leki przeciwpadaczkowe. Została zwiększona dawka leków przeciwpadaczkowych zaplanowano rezonans który odbył się w czerwcu 2011r. Po krótkim pobycie w szpitalu i zrobieniu badanie rezonansem wyszliśmy do domu z nowymi lekami i wiadomością ze dziecko ma zmiany które będą powodowały epilepsje a leki powinny napady drgawek wyciszyć. Niestety, napady powtarzały się kilka razy w miesiącu i bardzo się nasilały, co kilka miesięcy lekarze wykonywali badanie EEG które zawsze wychodziło nieprawidłowo:( Zaplanowano następny rezonans. W październiku 2012r usłyszeliśmy wiadomość, brzmiała ona jak wyrok- nieoperacyjny guz pnia mózgu o wymiarach 27mm. 




JAK POMÓC?
Przekazując darowiznę na konto fundacji:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa
numer konta : 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615]
z dopiskiem: 20990 - Grzelczak Jakub - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia

Przekazując 1% podatku:
KRS 0000037904
Cel szczegółowy 1%: "20990 Grzelczak Jakub"








17 maja Kuba kończy 6 lat! 
Kubuś jak każde dziecko uwielbia dostawać kartki, spraw aby jego 6 urodzinki były niezapomniane i szczęśliwe. Niech każdy z Was przyłączy się do akcji i wyślę Kubusiowi kolorową karteczkę z życzeniami urodzinowymi.
Więcej tutaj: