poniedziałek, 30 czerwca 2014

Nowe dzieciaczki neuroblastomy... :(

Dziś chciałabym przedstawić Wam i poprosić o pomoc dla kolejnych dzieciaczków u których zdiagnozowano NEUROBLASTOMA IV ST. :( 


KLAUDIA KAMIŃSKA
Klaudia ma prawie 3 latka. W maju tego roku rozpoznano u niej GUZ JAMY BRZUSZNEJ - NEUROBLASTOMA IV stopnia z przerzutami do szpiku kostnego i kości.

Fundacja Dzieciom„Zdążyć Pomocą”
ul. Łomiańska 5 01-685 Warszawa
Bank BPH S.A. Oddział w Warszawie
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Z dopiskiem „24641 Kamińska Klaudia – darowizna i pomoc na ochronę zdrowia”





FRANIO BUGAŁA
Franek 22.06 tego roku skończył 5 miesięcy.... niedawno u tego maluszka zdiagnozowano nowotwór złośliwy - neuroblastom IV stopnia.



czwartek, 19 czerwca 2014

Druga rocznica śmierci Sandrusi...


19 czerwca ... druga rocznica śmierci Sandrusi... :( 

Sandrusia Korbiel
04.09.2005 - 19.06.2012


19 czerwca 2012... z bloga mamy Sandrusi:
"Sandrusiu tak strasznie Cię kocham , serce z rozpaczy mi pęka.Pocieszam się tym,że wreszcie nie cierpisz. Nigdy się nie pogodzę z Twoim odejściem.Byłaś, jesteś i będziesz najcudowniejszym dzieckiem na świecie.Miałam szczęście mieć taką dzielną córeczkę,jesteś,bohaterką,udowodniłaś to nie raz.Nigdy nie zrozumiem, dlaczego tak musiało być.Ostatnie dwa dni, tak dobrze się czułaś, że nawet pani doktor była zdziwiona. Rano wstałam o piątej, szykowałam Sandrusi leki, myłam ją, przebierałam, ciągle jej coś opowiadałam, śmiałam się, a ona takie fajne minki robiła i też się uśmiechała .Jak ją całowałam to mówiłam, że chyba ją zjem, bo taka kochaniutka jest. Miała takie luźne rączki i nóżki, obiecałam, że pomaluję jej paznokcie, bo nie ściskała piąstek. Po 12:00 zauważyłam, że robi przerwy dłuższe w oddychaniu, bardzo się przestraszyłam, ale nie przypuszczałam, że najgorsze się zbliża. Z minuty na minutę coraz ciężej oddychała. Trzymałam ją cały czas na rękach, przytulając, całowałam i delikatnie lulałam. Nie mówiłam do niej "nie zostawiaj mnie,nie opuszczaj". Czytałam książki o tym, jak dzieci odchodzą i wiedziałam,że muszę jej pozwolić odejść.Strasznie płakałam i mówiłam w kółko, że ją kocham nad życie i zawsze będziemy razem, że będzie moim kochanym Aniołkiem.Patrzyła mi prosto w oczy i dwa razy zrobiła delikatny uśmiech .Odchodziła bez cierpienia, w spokoju, wśród bliskich a najważniejsze, że mamusia ją cały czas tuliła. Gdy przestawała oddychać ,mówiłam "Sandrusiu" i ona wtedy brała z wielkim trudem oddech, wyglądało to jakby chciała dla mnie żyć.O 13:30 Sandrusia przestała oddychać.To był tak straszny cios, że myślałam, że umrę razem z nią. Pielęgniarki ubrały ją w piękną sukienkę i kapelusik. O 18:00 przyjechała osoba z zakładu pogrzebowego zabrać Sandrusię, płakałam, zaczęłam ją przytulać, całować, mówić, że jej nie oddam.Mama dała mi tabletkę i zasnęłam. Na drugi dzień obudziłam się o piątej rano, tak jak zawsze, kiedy podawałam leki Sandrusi, gdy spojrzałam na poduszkę, przypomniałam sobie, że jej już nie ma ,tak strasznie płakałam."







piątek, 13 czerwca 2014

Nie pozwólmy Martynce zniknąć!!!

Martynka Wójtowicz


Rdzeniowy zanik mięśni (SMA) został wykryty, gdy Martynka miała 2 latka. Miała problemy z chodzeniem, przewracała się. Rodzice mocno przeżyli diagnozę. Dziś Martynka ma 5 lat. Za chorobę można winić jedynie geny. To tak, jakby dwie planety zderzyły się w organiźmie małej Martynki. Gdyby krążyły po swoich orbitach, szansa na zderzenie i w wyniku chorobę była znikoma. Gdyby zderzyły się innego dnia, o innej godzinie, Martynka mogłaby być zdrowa, mutacja mogłaby nie wystąpić.

Jak dotąd, nie ma skutecznego lekarstwa na tę chorobę. Można ją próbować złagodzić, wkraść się w jej łaski żmudnymi ćwiczeniami dzień po dniu. Aby nie zajmowała kolejnych mięśni, aby nie posadziła Martynki na wózek. I aby doczekać 2016 roku...W ostatnich tygodniach pojawiło się światełko nadziei - wyniki badań nad lekiem olesoxime. Jest to nadzieja dla chorujących na rdzeniowy zanik mięśni na powstrzymanie choroby. Jednak lek najwcześniej będzie dostępny za dwa lata. W 2016 roku świat prawdopodobnie będzie miał pierwszy klinicznie potwierdzony lek zatrzymujący SMA.

Gdy zanikają mięśnie, to nie boli. To raczej poczucie niemocy. Opadanie z sił, które nie wracają. To tak, jakby jakaś obca siła zamieszkała w organizmie i przejmowała nad nim kontrolę. Jakby chciała wyłączyć po kolei wszystko - nóżki, rączki, serce.

Pomóżmy Martynce przeciwstawić się chorobie przez najbliższy rok. Dajmy jej siłę, żeby doczekała 2016 roku, w którym wejdzie lek zatrzymujący zanik mięśni. Nie pozwólmy jej zniknąć...



Jak pomóc?
Wpłat można dokonać na konto:
Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”
ul. Stawnica 3377-400 Złotów
Nr konta: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
Z dopiskiem: 214/W, Martyna Wójtowicz – darowizna







Nowa nazwa bloga :)

Nazwa bloga została zmieniona :) Mam nadzieję, że uda się stworzyć miejsce gdzie zbierzemy wszystkie informacje o naszych dzieciaczkach.

Nazwa fb zostaje ta sama ponieważ nie ma możliwości zmiany, ale pod nowym adresem:


czwartek, 29 maja 2014

Wiktor Karpiński



Wiktorek Karpiński ma 3,5 roczku. Od czerwca 2011 r. walczy z NEUROBLASTOMĄ IV ST!!!  Pod koniec lipca 2012 r. została potwierdzona wznowa!!!
Badania kontrolne zamieniły się w poszukiwanie kolejnej wznowy... :(  Aby zmniejszyć ryzyko nawrotu choroby Wiktorek ma szansę wyjechać za granicę na Terapię przeciwciałami Anty GD2. Koszt terapii to 30-150tys EUR. Brakuje 99% tej sumy...Bezpieczny czas na wyjazd to tylko do końca lipca 2014 roku. Mamy 2 miesiące na uzbieranie pieniążków...

Jak pomóc?
FUNDACJA POMOCY DZIECIOM Z CHOROBAMI NOWOTWOROWYMI W POZNANIU
UL. ENGESTROMA 22/6
60-571 POZNAŃ
PKO S.A. IV Oddział Poznań 72124032201111000035286598
dopiskiem WIKTOR KARPIŃSKI


czwartek, 15 maja 2014

Alicja Wiśniewska [*]



Wczoraj odeszła wieczorem odeszła Alunia Wiśniewska :(

"Gdy odchodzi dorosły przystajemy i zastanawiamy się kim był, co dobrego zrobił... Gdy odchodzi dziecko przystajemy i nie wiemy co powiedzieć, bo dyskutować o dobroci dziecka jest tak samo bezsensowne jak dyskutować o dobroci Anioła..."




sobota, 10 maja 2014

Julka Piskorska



Każdy rodzic czeka na pierwszy krok swego dziecka. Jest to moment, w którym rodzice oddają dziecko ze swoich bezpiecznych ramion światu, który jest pod jego nogami. I mają nadzieję, że ten świat nigdy nie skrzywdzi tych małych stópek. 10-miesięczna Julcia jeszcze nie dotknęła stopami ziemi, ponieważ urodziła się bez kości strzałkowych.

- Poród przebiegał bardzo sprawnie i szybko. - mówi mama Julki. - Gdy córeczka pojawiła się na świecie, zobaczyłam, że u nóżki ma tylko 3 paluszki. Szybko okazało się, że w drugiej nóżce jest podobnie. „Ale dlaczego?! – zadawałam sobie pytanie – przecież na USG było wszystko w porządku.” Nie wiedziałam, co to może oznaczać. Lekarze też nie wiedzieli, jedyne, co mówili, to że z nóżkami jest "coś nie tak". I obiecali zwołać wszystkich specjalistów ze szpitala, żeby się naradzili. W głowie miałam tylko jedną myśl: „Żeby moja Juleczka w przyszłości chodziła.”

Brakuje kości strzałkowych, piętowych, skokowych i śródstopia. Stópki są źle ustawione i posiadają tylko po trzy paluszki (u jednej dwa paluszki są zrośnięte). Ponadto kości piszczelowe są wygięte. Już na dzień dzisiejszy obie nóżki są sporo krótsze niż u zdrowych dzieci. Zalecenia? Amputacja obu nóżek i życie na protezach do końca życia. Czy nie ma żadnej szansy, żeby uratować nóżki Julci? - pytaliśmy. Czy obcięcie nóżek to jedyne rozwiązanie? Kolejni lekarze potwierdzali.

Obciąć nóżki można zawsze, skazując dziecko na kalectwo. Ale nie odrosną, gdy medycyna znajdzie sposób leczenia tej wady. Od rodziców innych dzieci dowiedzieliśmy się, że sposób już jest - napisaliśmy do dr Paleya. Dzieci leczone w jego klinice stają na nogi, chodzą, a nawet biegają. Nie muszą nosić protez, nie są skazane na niepełnosprawność. Po dwóch dniach otrzymaliśmy odpowiedź od dr Paleya. Napisał: "Najlepsza dla Julii będzie obustronna procedura superancle, połączona z wydłużeniem w celu wyrównania długości nóg i przywrócenia proporcji kończyn dolych (oba piszczele są w tej chwili za krótkie). Operację należy przeprowadzić między 18 a 24 miesiącem życia.” W Instytucie Wydłużania Kończyn Paley’a powodzenie operacji jest większe niż 99%. Ani w Polsce, ani w Europie nie ma nikogo, kto by posiadał takie doświadczenie w leczeniu tego typu wad. Najtrudniejszą barierą do pokonania jest koszt leczenia w USA. W przypadku obu nóżek wynosi ponad 300 000 dolarów, czyli 1 milion złotych. Jest to jednak cena za uratowanie nóżek Julii przed amputacją. To tak, jak byśmy stali w kolejce po kalectwo córeczki, czekając aż położą jej nóżki pod nóż, a ktoś by krzyknął: za 1 milion złotych możecie mieć zdrowe dziecko. Kto na naszym miejscu pozwoliłby amputować nóżki? Póki jest nadzieja, my też nie.

Kwota do zebrania jest duża. Być może ziarnko do ziarnka uzbieralibyśmy za jakiś czas. Ale czasu nie mamy, szansa nie jest dana raz na zawsze. Jeśli do drugiego roku życia Julki nie uzbieramy potrzebnej kwoty, to możemy zostać z niczym. Wtedy zostaje tylko amputacja. Nie możemy się z tym pogodzić.

Tylko pomoc wielu ludzi ocali małą Julkę przed amputacją. Rodzina dziewczynki musiałaby nic nie jeść przez co najmniej 40 lat, żeby móc opłacić leczenie u dr Paleya. To niewykonalne. A są dzieci, takie jak Julka, którym się udało, które już chodzą, biegają. Dlaczego ta malutka miałaby nie otrzymać takiej szansy?



Jak pomóc? 
Przekazując darowiznę na konto:
Fundacja Dzieciom " Zdążyć z Pomocą"
ul. Łomiańska 501-685 Warszawa
Bank BPH S.A. 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
z dopiskiem 22349 Piskorska Julia- darowizna na pomoc i ochronę zdrowia



środa, 7 maja 2014

Nikolka Siedlecka



Nikolka ma 4 latka. W marcu u dziewczynki wykryto złośliwy guz mózgu - medulloblastoma IV stopnia.
14 marca przeszła operacje usunięcia guza niestety lekarzom nie udało się usunąć go w całości. Po operacji wykonano rezonans magnetyczny po którym stwierdzono przerzuty na bocznych ścianach. Nikolka obecnie jest po dwóch cyklach chemioterapii a przed nią jeszcze kilka ciężkich cykli i radioterapia. Koszty związane z leczeniem przekraczają możliwości finansowe rodziny.



Jak pomóc?
Przekazując darowiznę na konto fundacji:
Fundacja ,,Nasze Dzieci"
76 1240 1109 1111 0010 1163 7630
Tytułem: "Dla Nikoli Siedleckiej"




niedziela, 4 maja 2014

Zuzia Sielicka - NEUROBLASTOMA IV ST.


Zuzia w listopadzie 2013 roku skończyła 2 latka. 
W październiku 2013 zdiagnozowano u niej nowotwór złośliwy neuroblastoma - nerwiak zarodkowy współczulny IV stopnia zaawansowania klinicznego bardzo wysokiego ryzyka z rokowaniem bardzo poważnym. Od 4 listopada 2013 Zuzia leczy się w szpitalu Klinicznym im. Karola Jonschera w Poznaniu. 

Ma 2 guzy, jeden umiejscowiony w jamie brzusznej przy kręgosłupie, na zwojach nerwowych, guz otacza aortę brzuszna, pień trzewny i tętnicę krezkowa dolna, żyłę główną dolna, uciska i modeluje trzon trzuski. Drugi guz- przerzut w klatce piersiowej na węzłach chłonnych miedzy płucami 22x15x32mm. Był także trzeci guz na bioderku, po usunięciu i badaniu histopatologicznym Zuzi została postawiona diagnoza.

Zuzia przeszła cykl COJEC, który nie zmniejszyl guzow, obecnie jest na najsilniejszej juz na jej chorobe TVD. Za ok 2 tyg Zuzie czeka TK, guzy muszą sie zmniejszyc, aby operacja we Wroclawiu byla radykalna. Jesli guzy sie nie zmniejsza czekaja ja jeszcze najwyzej 2 cykle wykanczajacej chemioterapii. Zuzie czeka jeszcze bardzo dluga droga, operacja, mega chemia, autoprzeszczep szpiku, radioterapia, chemia podtrzymujaca... i leczenie anty GD2, którego koszt to ok 150 tys. Euro

Jak pomóc?
Przekazując darowiznę na konto:
Fundacja Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
Bank BPH S.A.15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Tytułem: 22664 - Sielicka Zuzanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia



sobota, 3 maja 2014

Miłoszek [*]

1 maja o godz. 4.30 odszedł Miłosz. Chłopczyk walczył ze złośliwym guzem mózgu. 



Miłosz Kwaśny
4.04.2011 - 1.05.2014

Śpij spokojnie Aniołku [*]